Logo Niezła Korba

Na skróty

2010-09-04
Zaczęło się!
komentarzy: 15

2010-08-15
Niezła Korba w Salzkammergut
komentarzy: 3

2010-07-09
Relacja on-sight - zespół EnKa
komentarzy: 1

Nakarm RSS postami.

Ostatnie komentarze

2010-09-06 22:11
marta:
ajjj jakie słodziaki na początku ;)...

2010-09-06 21:48
niespodzianka:
http://www.compass.krakow.pl/wisla/galeria/hitec_2010_foto_1/index.html#slides/IMG_4968.JPG...

2010-09-06 17:22
Asia:
Podobno im trudniejsze warunki, tym lepszy trening ;) - tym razem nie udało się ukończyć trasy, ale ...

2010-09-06 15:22
Sahib:
Póki co muszę uporać się z naprawą sprzętu: moje rolki przestały się kręcić, mam nadzieję że je rean...

2010-09-06 14:27
Olek:
Hehe, lubię Cię nadal tak samo jak przed, a może nawet bardziej - wszak kolejny trudny rajd za nami....

Nakarm RSS komentarzami.

Polecamy: rAId - Alternatywna Inicjatywa

rAId - Alternatywna Inicjatywa

NK w Riva del Garda

25/09/2009 - Niezła Korba i nagie torsy


24/09/2009 - NK i obce cywilizacje



23/09/2009 - NK i odrobina lenistwa



22/09/2009 - NK i bitwa na śnieżki/zdradliwy żwirek/krwawy szlak

Nadeszła pora aby Niezła Korba wspięła się na wyżyny, zaliczyła jakiś trzytysięcznik i prawdziwą Via Ferratę wysoko w górach!
Po wielu wieczorach planowania padło na ferratę Bolver Lugli która, wyprowadziła nas na wysokość 3192 m. n.p.m.
Ale od początku... Wstaliśmy tym razem jeszcze przed świtem - 5.30, potem szybkie śniadanie i z lekkim opóźnieniem wyruszyliśmy korbowozem w trasę. W promieniach wschodzącego słońca pomknęliśmy do San Martino di Castrozza gdzie byliśmy jakoś po godzinie 9.00, kupiliśmy świeże bułeczki i po lekkiej przepakowej krzątaninie zapakowaliśmy się do gondolki, która wywiozła nas na 1900 metrów. Tam zaczynał się nasz szlak. Na początku spokojnie pod górę, do podnóża wielkich skał, na które mieliśmy się wspiąć; potem troche ostrzej, jeszcze bez ferratowych zabezpieczeń po skałach, uważając na luźne kamienie. Dokładnie tak jak pisał nasz niezawodny przewodnik, zabezpieczenia szybko się zaczęły i mogliśmy spokojnie wspinać się wyżej. No i cóż, wspinaliśmy się długo i byliśmy bardzo wysoko. Zdania Niezłokorbowiczów na temat ferraty są podzielone - niektórym ten typ wspinaczki już się trochę znudził, mnie jednak się bardzo podobało! Było trudno i było wysoko, ale był to taki poziom trudności z którym sobie jeszcze radziłam i taka wysokość której pokonanie dawało sporo satysfakcji!Gdy ferrata się skończyła a my wzbiliśmy się ponad chmury, czekał na nas niesamowity widok, śnieg i odpoczynek przy tamtejszym schroniku dla strudzonych turystów. Tam po raz pierwszy na szlaku polała się krew, ale spokojnie: to tylko Arus zaciął się robiąc kanapki :-). Ponieważ 3000 metrów to dla niektórych wciąż za mało, chłopcy wskoczyli jeszcze na pobliski szczyt 187 metrów wyżej, zobaczyć co stamtąd widać ciekawego. Moja pewność siebie kończy się dokładnie tam gdzie znikają zabezpieczenia via ferratowe na szlaku, więc postanowiłam nie szaleć i grzecznie czekałam aż wrócą. Potem pozostało nam już tylko schodzić... Pewne było już że nie zdążymy na ostatnią gondolkę czyli czekało nas do samochodu jakieś 1500 metrów zejścia. Schodzenie to niestety nie jest moja ulubiona część tej całej zabawy - trudno przy tym uniknąć patrzenia w dół, a mój lęk wysokości kompletnie mnie paraliżuje. Z pomocą przyszli mi niezastąpieni chłopcy - Arus z Jankiem, którzy wykładając teorię: "dobra skała, zły żwirek" kroczek po kroczku, omijając wszystkie okropne przepaście, sprowadzili mnie na dół. Tak więc zaliczyłam szybki kurs schodzenia górskimi szlakami - wiem już że żwirek jest zdradliwy (trawa też), trzeba robić małe kroczki i układać stopy wzdłuż szlaku. Gdzieś po drodze znów splamiliśmy szlak krwią - tym razem to Olek i jego krwawiący nos.
Gdy dotarliśmy do górnej stacji kolejki, został nam już tylko zbieg szeroką drogą do samochodu, a potem kolejne dwie godzinki jazdy nad Gardę. Tak jak po ciemku wyruszyliśmy tak i po ciemku wróciliśmy do mieszkania, po całym bardzo intensywnym dniu. Zrobiliśmy niecałe 10 km a zajęło nam to 9,5 godziny. Nieźle, nie?

Dziś obolali, wypoczywamy...






21/09/2009 - NK i The Challenge




20/09/2009 - NK maluje paznokcie i puszcza latawce (czytaj: rest day)

Co tu dużo pisać, dziś był odpoczynek... 9h snu (ta liczba to u nas luksus!), 1. śniadanie, wyprawa na zakupy żywnościowe (zrobiliśmy zapasy na kolejny tydzień), 2. śniadanie i ziuuu na plażę. A na plaży aktywny wypoczynek - popisy naszych fristajlerów bawiących się frisbee, pływanie (zobaczcie zdjęcia i film) oraz latawcowanie (jest ekstra!!!). Pizza na obiad i poźniej już było tylko mniej odpoczynkowo... przynajmniej dla mnie, bo poszliśmy z Manią i Arusem na "mały wspin". W skałach siedzieliśmy do wieczora i świetnie się bawiliśmy. Co prawda wspinaczka na granicy możliwości (a u mnie o to nietrudno przy moim poziomie umiejętności) wyzwala u mnie negatywne emocje i zdarzy mi się niepochlebnie wypowiedzieć na temat skały/ściany/itp... Mania ma zupełnie inny styl - walczy po cichu. Po zmroku wybieraliśmy zdjęcia (dziś tylko kilka) i zaczytywaliśmy się bikeBoardami - Maks szuka dziewczyny bikerki. ;) W poniedziałek The Challenge - 30km podjazdu (wjazd na 1800m) i 30km zjazdu. Hell yeah!

apostoł Janek




19/09/2009 - NK i Monte Velo

7.00 rano, jak co rano rzekomo przypadkowe tryknięcie w nogę obudziło mnie ze snu (tym razem był to Janek). Lekkie zachmurzenie skłoniło nas do wyboru lżejszej trasy na dzisiejszą eskapadę rowerową. Jajówa na śniadanie i w drogę! Po 11 km podjazdu kamienistą ścieżką dotarliśmy do najwyższego punktu dzisiejszej wycieczki. Mania postanowiła skrócić trasę i już zjechać na dół (po drodze buchnęła dla nas pyszne winogrona z przydrożnej winiarni). Uzupełnienie wody w oberży i szybkie piwo pszeniczne na naszą czwórkę, krótki podjazd asfaltem, a potem przejazd malowniczym trawersem z zapierającym dech w piersiach widokiem na dolinę. I nareszcie moment na który ja czekałem od samego rana, czyli długi zjazd. Na początku kamienista droga z wieloma zakrętami (na jednym z nich zaliczyłem małą glebę), a potem asfalt na którym było ograniczenie prędkości dla rowerzystów do 20 km/h (!), ale chyba nikt się tym nie przejął… Po dojechaniu do domu spakowaliśmy „szpej“ wspinaczkowy i pojechaliśmy na skałki do Arco. O wpół do dziewiątej w domu zabraliśmy się do rytualnego wybierania dobrych zdjęć z trasy na stronę. Jutro czeka nas dzień odpoczynku, na który chyba nawet Janek się cieszy.
Max





18/09/2009 - NK na najtrudniejszej VF w Europie!

Dzień zaczął się pobudką o g. 8.00. Słońce świeciło na niebie :-). Zapowiadał się ładny dzień! Ponownie!!!
Po śniadaniu i niekończących się poszukiwaniach karty pojazdu VW Transportera (spadła za szafkę, szansa 1 na 100 - to było ostatnie miejsce gdzie postanowiliśmy jej poszukać uprzednio przeszukawszy wszystko co można w pokoju i garażu) wyjechaliśmy z planem przejścia jednej z najtrudniejszych via ferrat w Dolomitach (w ogóle)! Brzmi crazy, prawda!? Szczególnie biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe doświadczenie z ferratami.

Ale, ale, pocieszę czytających tę relację, że nie robiliśmy nic na wariata. Wcześniej przeczytaliśmy opis trasy w przewodniku (trasy oferującej escape route - możliwość wycofu na początkowym fragmencie), zobaczyliśmy 2 filmiki umieszczone na You Tube'ie i... postanowiliśmy spróbować.

A oto co autorzy przewodnika, który kupiliśmy w kiosku "Ruchu" w Arco (jedyny angielskojęzyczny!) para Anglików, Graham Fletcher i John Smith, napisali o trasie.

"VIA FERRATA MONTE ALBANO.
This is a quality route indeed; it is one of the hardest routes you will find outside the higher Dolomite mountains (najwyższa skala trudności 5c) and should only be attempted by experienced ferratists with fitness and stamina. Because of its quality and accessibility it is a very popular route (especially at weekends), and some of the rock is very shiny.

The first 6m of the climb are not protected - is this a deliberate ploy to test if you are 'up for it'? Climb a gully (głaz) on very shiny holds (śliskie chwyty), with some dirt fall as well, until you can reach a peg (śrubę) to pull up onto a ledge (półkę) and clip onto the ferrata protection. Once on the cable - follow it! The route is very committing and requires strenuous effort from start to finish, plus good technique, stamina and head for heights. Protection is excellent, with good cables, but nothing more than the occassional peg for addittional help. Gloves are recommended because you will frequently need to use the cable to houl yourself up with. Although the rout becomes easier from pitch (fragment, wyciąg = pionowy odcinek) D, be warned that the final section (G) is steep and strenuous. Allow 2 1/2-3 hours for the ascent."


Tyle autorzy przewodnika.

Od siebie dodam, że pisali prawdę. Było ciężko! Było trudno od startu do finiszu! Była ekspozycja! Była wyślizgana skała! Dla mnie było to trudne fizycznie wyzwanie (dla mięśni rąk, a szczególnie przedramion). Janek przeglądając zdjęcia powiedział,że wyglądałem na zmęczonego - i tak było.

Trasę VF Monte Albano pokonali Janek, Olek, Arus i ja. Mania po pierwszej części skorzystała w możliwości powrotu do punktu startu. Max, ze względu na bolące kolano, również został na dole.

Trasę pokonaliśmy w czasie ok. 3 h 20 min (licząc z zejściem na dół).

Na dole, na rynku, czekali Mania i Max. Po krótkiej grze we frisbee wsiedliśmy do korbowozu i pojechaliśmy na pizzę do Arco. Po pizzy, zakupach, prysznicach i kolacji (dzisiaj Olek przygotował penne bolognese) z lokalnym winem (dziwne jakieś - czerwone wytrawne jakby musujące) teraz siedzimy i relaksujemy się.

Więcej informacji z kolejnego dnia (ma być słonecznie) przekażemy jutro... so stay tuned!

Maciej



17/09/2009 - NK i 12km podjazdu

Nareszcie obudziło nas piękne słońce, więc nie grzebiąc się specjalnie wyruszyliśmy skoro świt (9.30) na rowery. Na dzień dobry czekało nas 12 km podjazdu na Monte St. Giovanni - powoli ale daliśmy radę. Ja, wesoło pedałując, ciągnięta na holu przez Janka. Na szczycie chwila odpoczynku i dalej przez St. Pietro troche w górę, trochę w dół aż w końcu już tylko w dół, bijąc rekordy prędkości na serpentynach. Po drodze szybkie obiadowe pizze i dalej w dół aż do Lago di Tenno, które okazało się pięknym, niesamowicie turkusowym jeziorem ! Ah ! Zauroczona widokiem postanowiłam zostać nad jeziorem dłużej , chłopcy natomiast w tym czasie zdążyli objechać okolicę, szaleć na zjazdach i podjazdach, zdobywając kolejne górki. Znad jeziora czekał na nas już tylko długi asfaltowy zjazd prosto pod drzwi apartamentu.
Po obiedzie, dalej żądną wrażeń grupą (Janek, Arus i Ja) wyskoczyliśmy powspinać się na super głazy w okolicach Arco. Świetne zakończenie dnia.

Mania

A teraz jeszcze kilka uwag od Arusa:
1. Licznik Janka zanotował dziś Vmax 86,2 km/h. Mimo oskarżeń o niedokładną kalibrację, jest to aktualny nieoficjalny rekord prędkości na rowerze "NK i przyjaciół". Ten konkretny zjazd jest super i jeszcze tam wrócimy :-)
2. (tylko dla zapalonych bikerów): Tarcza 160mm na przednim kole przestaje się sprawdzać, gdy chcesz wyhamować na asfaltowym zjeździe z 70 km/h do zera w zbyt krótkim czasie. Jej wydajność po prostu się kończy, tak samo jak wydajność v-brake'a przy 40 km/h w podobnych warunkach. Dziś poznałem kres możliwości tarczówki. Albo większa tarcza z przodu, albo oba koła.
3. Jeśli BOJĘ SIĘ na zjeździe, to znaczy że jest super. Dziś się bałem.



16/09/2009 - NK i wspinaczka
Kontrolne wynurzenie nosa spod kołdry o 7 rano zaowocowało przesunięciem pobudki na okolice dziewiątej - lało. Po śniadaniu lało dalej, wobec czego zdecydowaliśmy się na rekonesans w poszukiwaniu dróg wspinaczkowych pod przewieszoną skałą, które mogłyby być suche. Jadąc przez miasto najkrótszą drogą, w jednej z uliczek musieliśmy złożyć lusterka w samochodzie. Poszukiwania suchej skały okazały się owocne: wspinaliśmy się "z dołem", "na wędkę", były nawet krótkie loty. Po obiedzie przeszliśmy się po Rivie, a po powrocie uczciliśmy urodziny Mani - 100 lat! //Arus




15/09/2009 - NK i Via Ferraty
Poranne chmury, brak deszczu i założenie o przemienności sportów zaowocowało szybką decyzją - dziś ferraty! Miny zrzedły nam tuż po wyjściu z domu, kiedy krople deszczu smutnie rozbijały się o szybę samochodu. "Czy my na pewno chcemy wychodzić na zewnątrz?" - zapytałem na parkingu w Arco. Na szczęście Maciej nie miał wątpliwości.
Szlak 431b dostarczył nam pierwszych ferratowych wrażeń. Raz płaski, raz pionowy, okraszony prawie setką zdjęć, okazał się świetną rozbiegówką. Potem jeszcze "podbicie" szczytowego krzyża i poszukiwania szlaku na drugą stronę. (Polecam zwrócić uwagę na rzeźbę krasową widoczną na zdjęciach!)
Kolejne podejście, oznaczone na mapie jako EE (czyli dla doświadczonych turystów ale bez sprzętu), z początku wydawało się prostym szlakiem. Większą część szliśmy jak w polskich górach, dobrze widoczną ścieżką wiodącą spłaszczeniem szczytowym. Góra, dół, góra, dół. Jednak ostateczne zejście okazało się dużo ciekawsze. Spora ekspozycja, brak ubezpieczenia i trochę wspinaczki przyniosły porządną dawkę emocji!
Kolejna droga zaprowadziła nas... do pizzerii. Trzy pizze na naszą szóstkę uśmierzyły głód, co pozwoliło nam na wykonanie ostatniej akcji dzisiejszego dnia - via ferraty w kanionie w okolicach Drenny.
Wspinaczka po żelastwie w górę tej przepięknej formy wapiennej była wisienką na dzisiejszym torcie. Wartko płynący strumień na dnie, wysokie, pionowe i przewieszone ściany, bujna roślinność czepiająca się każdej krawędzi, a potem dwa mosty linowe. Ekscytujące miejsce.
Następnie szybki i emocjonujący zbieg do samochodu. Ciasne zakręty, wąska ścieżka, luźne kamienie, śliskie powierzchnie skalne, duża prędkość. Genialnie! Całości dopełnił tutejszy makaron z sosem bolońskim.



14/09/2009 - NK na zakupach
Za namową Arusa budzik ustawiłem na 730 rano. Po otworzeniu oczu zorientowałem się jednak, że dzisiejsza aura nie zachęca do podjęcia jakiejkolwiek aktywności. Wobec tego ustaliłem 1h drzemki i wróciłem do ulubionej części treningu czyli regeneracji. Jakoś po ósmej, niezawodny Arus-napalony biker, wtargnął do nas do pokoju z pytaniem: "co robimy!?". Skoro pada, to nie jeździmy tylko idziemy na... shopping w Arco! Po leniwym śniadaniu i sprawdzaniu pracy mgr Łucji wyruszyliśmy Korbobusem na zakupy. Szybko trafiliśmy na rynek i zarazem do pierwszego sklepu ze szpejem - dobrze, że udało nam się cokolwiek zobaczyć, bo chwilę potem wszystkie inne sklepy się zamknęły i rozpoczęły trzygodzinną przerwę. My w tym czasie wyruszyliśmy na spacer/eksplorację okolicznych sektorów wspinaczkowych. Wyprawa była całkiem owocna - namierzyliśmy krótkie drogi wspinaczkowe, które możemy zaatakować któregoś popołudnia; znaleźliśmy wejście na szlak/via ferratę; pooglądaliśmy piękne skały słynnego megaregionu wspinaczkowego Arco. Potem przeszliśmy jeszcze ze sto razy główną uliczkę miasteczka i ostatecznie zaatakowaliśmy na obiad z myślą przeczekania sjesty, która przeszkodziła nam w zakupach. 3 pizze, wizyta informacji turystycznej i już mogliśmy rzucić się w wir zakupowej manii. Porównaliśmy ceny we wszystkich sklepach, z których słynie Arco i wybraliśmy - mamy kaski Campa za 25E, lonżę z absorberami za 36E. My z Olkiem upolowaliśmy sobie jeszcze przecenione buty Salomona - Olek XA Pro 3D za 50E, a ja XT Wings za 68. Mania zakupiła też piękna uprząż Petzla Luna za 48E. Po sklepowej szarży była już godzina 17ta. Pojawiła się koncepcja wyjścia na wieczorny rower... trochę jednak zamarudziliśmy i spod domu wyruszyliśmy w gronie "starych wyjadaczy" (z Arusem i tatą) o 1830. Celem było wjechanie szczyt góry, którą widzimy z okna i powrót przed zmrokiem. To pierwsze udało się zrealizować, ale zjeżdżaliśmy już po 20tej, w lekkim mroku... Tata na szczęście wziął swoją super czołówkę, ja miałem tylne światełko - czyli niezbędne minimum było. Podjazd poszedł nam całkiem gładko: 650m przewyższenia w ok. 1h20, chwila na szczycie i ziuuu do domu (12km w dół w 25 minut). Na zjeździe Arusik coś narzekał na swoje gładkie opony - tzn. jadąc przede mną na tyle gwałtownie hamował, że przy prędkości 40km/h udało nam się "złapać kontakt". Na szczęście na skutek tego zderzenia, żaden z nas nie złapał kontaktu z ziemią. :] A, zapomniałem też wspomnieć, że podjeżdżaliśmy drogą możliwie krótką, ale trochę stromawą - stąd mamy tyle zdjęć, na których prowadzimy rowery (widać to też pięknie na profilu trasy). Zjeżdżaliśmy już pięknymi serpentynami prowadzącymi na około (widać na tracku z gpsu). Wieczorkiem pulpeciki ze słoika i Scrabble. No i teraz znów czas na regenerację - trzeba korzystać póki można, bo kto wie, o której jutro biologiczny zegar obudzi Arusa...?

Janek



13/09/2009 - NK i Aktywacja Dzwonnicy
Pobudka została zorganizowana ok. 6.30 przez pobliską wieżę kościelną. Po śniadaniu, ok. 10 zaczęliśmy się toczyć w kierunku Lago di Ledro - długie szutrowe podjazdy, chłodne tunele wykute w skale i całkiem niezły widok na Gardę, przynajmniej na początku. Po drodze testowaliśmy możliwość przejechania na rowerze pod metalową barierką (film!).
Objechaliśmy jezioro, wspięliśmy się jeszcze na 1050 metrów n.p.m. i zjechaliśmy do domu, z postojem na pizzę. Zjazdy były szybkie, szuter na zakrętach zdradliwy a hamulce gorące.

Arus

DST (distance): 49,3km
RDT (ride time): 3h43
AVS (average speed): 13,2 km/h
Vmax Maxa (max speed): 61,2 km/h
wykres przewyższeń na ostatnim zdjęciu.

Na zdjęciach pokazujemy też widoki z naszych okien.





12/09/2009 NK w Riva del Garda

Pozdrowienia od ekipy Niezłej Korby prosto z balkonu naszego apartamentu z widokiem na słynne Lago di Garda! Dotarliśmy bez problemu po 17,5h jazdy i prawie 1400km. Jutro pierwsze przetarcie tras rowerowych - zobaczymy co znaczy 10% podjazu, a co oznacza 17%. Z ciekawostek to powiem, że mieszkamy na wysokości ok. 80 m n.p.m, a otaczają nas góry nawet do 2200 metrów - to oznacza dłuuugi podjazd na dzień dobry i dłuuugi zjazd do domu na koniec dnia. Jupi! :D

Janek

Napisał/a: Janek, 2009-09-12 22:26:24 komentarze (64) || skomentuj

Dorota, 2009-09-12 23:21:18, napisał/a:

Miło Was widzieć! Bwcie się dobrze i nie zamęczcie Marysi tymi podjazdami.

aka, 2009-09-12 23:51:20, napisał/a:

Maciej, trzymaj się!
Poproszę też o zdjęcia z tego balkonu, a nie tylko z trasy. Macie widok na jezioro?

marta, 2009-09-13 13:49:51, napisał/a:

właśnie, dawajcie widoczki! janek jaki zarośnięty! taaak, fajnie was widzieć :)

aka, 2009-09-14 09:16:16, napisał/a:

No, pięknie tam macie. Ten tunel, serpentyny w dole, kwiaty... Widzę, też, że bywało ciężko pod górkę :)
Janku, testujesz nowy system chłodzenia: językiem? Trzeba było spytać Kofeinę, ona od razu by Ci powiedziała, że to działa, szczególnie, jak się ma na ciele futro...

NK z nad Gardy, 2009-09-14 10:52:28, napisał/a:

Dorzuciliśmy wykres przewyższeń i kilka nowych widoczków

Dorota, 2009-09-14 11:18:37, napisał/a:

Boże, jak wam zazdroszczę tych widoków, wiatru i tego szumu od szutrowych zjazdów. Przed szybkim pakowaniem i dołączeniem do wyprawy skutecznie powstrzymuje mnie wykres ostatniej trasy. Ale jestescie świetni! Życzę Wam dobrej zabawy, lekkich podjazdów i łagodnych zjazdów no i pysznej pizzy, makaronów i esspreso!!!

Teresa Babca Mani, 2009-09-14 15:59:14, napisał/a:

Dziadek się cieszy,że ma taaaką "Szpryche". Wybierj trasy z wiatrem i z górki. Miłych wrażeń i słonecznych dni.

Łuki, 2009-09-14 20:18:10, napisał/a:

Jeszcze troche treningu w przejezdzaniu pod barierką i myśle że bedziecie mogli podejsc do tego zadania jadac z górki gdzies w okolicach Vmax.

:)

Siekson, 2009-09-14 21:46:22, napisał/a:

Zazdroszczę Wam tej wyprawy!

Łucja, 2009-09-14 23:43:13, napisał/a:

Ja też!!

aka, 2009-09-15 11:02:46, napisał/a:

Ach, piękne te palmy!
Widzę, że Maciej nie jest jedynym fanem prognoz pogody... I macie z Olkiem "własną" stację metereologiczną w zasięgu... Możecie zaczynać dzień od przebieżki do niej i sprawdzenia pogody ... Szcęściarze :)

marta, 2009-09-15 21:23:59, napisał/a:

dzisiejsze skałki są absolutnie fenomenalne! już jestem w drodze do was, pozdrawiam z trasy!

Dorota, 2009-09-15 22:09:50, napisał/a:

Proszę, od jutra pokazujcie jako pierwsze zdjęcie jak wszyscy wróciliście do domu a dopiero potem Wasze super wyczyny bo moje serce może nie wytrzymać napięcia. Jesteście super!

aka, 2009-09-15 22:31:37, napisał/a:

Brawa oczywiście dla wszystkich. No, ale Mania... Ty jesteś prawdziwy heros, a nawet heroina! I dobrze, że w odpowiednim momencie Tomeczek był tam, gdzie trzeba :)
W rankingu najfajniejszych zdjęć głosuję na to z podpisem "Zamek w Arco i gaje oliwne" - po prostu bajeczne...

Paweł, 2009-09-16 10:16:26, napisał/a:

Pozdrowienia dla Wszystkich. Wyglądacie wspaniale, życzę stysfakcji i radości, ciekawych rozmów w przerwach, dla odpoczynku. Maniu - kocham Ciebie - tata.

waleśka, 2009-09-16 10:42:05, napisał/a:

Te widoki, skałki, Wasze uśmiechy świadczące, że jest super... no nic tylko teleportować się tam do Was! pozdrawiam

tynka, 2009-09-16 13:09:04, napisał/a:

ma-nia! ma-nia! ma-nia!

i jeszcze: !100 lat!
.
mega zdjecia, fajny kask i kamelback!

tynka, 2009-09-16 13:10:51, napisał/a:

a czy ten apostolski brodacz to Janek...? Janie?

Ula, 2009-09-16 19:22:25, napisał/a:

Sto lat dla Mani!
ale Wam zazdroszczę tych wakacji... no i fajny pomysł z tym newsletterm na żywo ;)

Łucja, 2009-09-16 19:49:54, napisał/a:

Maniu, wszystkeigo najlepszego! Mam nadzieję, że chłopcy Ci jakąś specjalną urodzinową górkę wybrali :)

aka, 2009-09-17 08:43:58, napisał/a:

...niebieskie oczy, niebieskie koszulki, niebieskie...paznokcie Mani...

aka, 2009-09-18 20:58:08, napisał/a:

Takie trawersy to chyba śnią się póżniej po nocach?

Poza tym ciekawi mnie to miasteczko: ...jest takie jakieś... senne i puste.

NK, 2009-09-18 22:06:48, napisał/a:

Uwaga tajemniczy konkurs NK!

Zdjęcie 29. Czakamy na Wasze wyjaśnienia tej nietypowiej sytuacji. Nagrodą jest świeżutka pocztówka wysłana z nad Gardy z oficjalnymi podpisami Niezłokorbowiczów! :)

Natka, 2009-09-18 23:07:29, napisał/a:

Wygląda na to, że wylegiwanie się na płaskim kamieniu potrafi Arusa zmęczyć:)

Bardzo bardzo Wam zazdroszczę!
wspinanie, ferraty, rower, widoki... Nic, tylko jechać:)

aka, 2009-09-19 08:42:01, napisał/a:

Cieszę się, że najtrudniejsze już za wami... Naprawdę! Nie powinniście rozważyć przypadkiem opcji "rest"?
A propos tekstu po ang. Dziękuję za podrzucenie słówek. Widać, że dbacie o czytelnika :)
Co do konkursu - no, chyba nie sądziliście, że damy się na to złapać? Poza tym, Tomeczek nie potrafi oszukiwać - jego twarz zdradza wszystko...

Dorota, 2009-09-19 08:42:40, napisał/a:

Gratulacje dla najwytrwalszych! Teraz już będzie trochę nudno po takim wyczynie.
Arus w fazie regeneracji jest fantastycznie szczęśliwy!!!!
Z niecierpliwością czekam na latawce.

kasejowa młoda, 2009-09-19 09:23:59, napisał/a:

Zgłaszam abolutny sprzeciw żeby stary kasejowy tak dyndał i powiewał na tych całych skałkach!
nie zgadzam się!
dostajecie ode mnie szlaban na jeden (przynajmniej) dzień (który możecie np. spożytkować na wyszukiwanie wspaniałych prezentów dla kasejowych pozostałych w Polsce ;)

aka, 2009-09-19 18:30:09, napisał/a:

Zuza dobrze kombinuje z tymi prezentami:) Popieram ten zbożny cel.

aka, 2009-09-20 08:12:33, napisał/a:

Powiem Wam w tajemnicy, że jeśli wy rytualnie wybieracie zdjęcia na stronę, to ja rytualnie zaczynam dzionek od przeglądu Waszej nowej relacji:)
Myślę, że takich jak ja jest więcej...
...i miłego wypoczynku dzisiaj!

aka, 2009-09-20 17:39:57, napisał/a:

A tymczasem Maja Włoszczowska zdobyła wicemistrzowstwo Europy w maratonie. Przed nią tylko GunRita Dahle.
Jak mówił Churchill: "Zwycięstwo to podążanie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu."
Jak nie podziwiać tej dziewczyny!

marta, 2009-09-20 22:01:20, napisał/a:

popieram dzień odpoczynku! :D super zdjęcie olka z praniem :) :) :)

aka, 2009-09-21 08:23:53, napisał/a:

Tam u was, to mamy do czynienia nawet z trójką apostolską - trzech brodaczy: Max, Janek i Tomek, który raźno dołącza...
Poza tym trudno nie wyrazić zachwytu dla piękna jeziora Garda! Maciej mówi, że wizualnie kojarzy mu się z fiordem, z tą skałą wchodzącą prosto do wody. Ale komfort cieplny przy pływaniu to chyba jest jednak inny:)

Janek, 2009-09-21 08:41:33, napisał/a:

Komfort jest OK - też myślałem, że 230 metrów głębokości nie pozwoli na ogrzanie tej ilości wody, ale było naprawdę przyjemnie. Śniadanie skończone, powoli szykujemy się do wyjścia.

aka, 2009-09-21 09:31:35, napisał/a:

Dzisiaj w internecie macie do poczytania o Oli Dawidowicz - mistrzostwo Europy!, Puchar Świata + oczywiście wcześniejsze mistrzostwo świata! Na początku tekstu autor słusznie zauważa, że taki sukces polskiego sportowca to rzadkość i na pewno "zasługuje na uwagę". Niezłe.

Cichy, 2009-09-21 17:32:36, napisał/a:

Pozdrawiam Dzielnych podróżników!

Janek, 2009-09-21 17:38:11, napisał/a:

A możemy prosić o link do tekstu o Oli Dawidowicz? Dzięki Cichy - my też pozdrawiamy!

aka, 2009-09-21 18:27:04, napisał/a:

Aleksandra Dawidowicz - Polka w potrójnej koronie
20.09.2009 21:42
http://sport.onet.pl/0,1248734,2046411,wiadomosc.html

W ogóle "jezdem w szoku", bo w Gazecie Wyborczej, dodatek SPORT aż 2 strony o kolarstwie górskim! Jedna strona o Mai i Szmydcie, kolejna o Oli.
Pozostałe 30 o piłce kopanej...

marta, 2009-09-21 21:38:08, napisał/a:

ja wnioskuję o więcej zdjęć z momentów, kiedy się obijacie, pijecie sok, kotłujecie się na łóżku, siedzicie przy laptopach, czyścicie buty, myjecie zęby, jecie śniadanie.. niezłokorbowe koszulki i rowery zaczynają mi się już przejadać ;)e

aka, 2009-09-21 21:53:05, napisał/a:

Ale to by mogło zniweczyć wizerunek supernapieraczy, który z takim poświęceniem budują nasi chłopcy:)
Inna sprawa, ze codzienność jest niestety mało widowiskowa... Chyba już wolę błękit nk-koszulek... Widoki są też piękne i naprawdę chętnie je oglądam na Waszych zdjęciach.Robią wrażenie nawet na mnie, miłośniczce morza:)

Igor, 2009-09-22 10:24:16, napisał/a:

Bardzo wam fajnie :)

Widoczki ekstra, w tym panoramy- zaskakujące jest to, że na jednym zdjęciu widać aż 9ciu NKorbowiczów ;D

zuza, 2009-09-22 16:21:38, napisał/a:

ja się tu muszę uczyć (jutro 3 klasówki) a wy się tam kąpiecie!
pewnie woda cieplejsza u was niż w basenie na który jutro musze iść brr.

ps. OGÓL SIĘ BRACIE, APOSTOŁ W TWOIM WYKONANIU NIE JEST TAKI FAJNY JAK CI SIĘ WYDAJE!

aka, 2009-09-23 17:08:45, napisał/a:

Udany dzionek... Krwawy szlak - aż strach było czytać;)
Tymczasem w Waszym rodzinnym kraju wszyscy! szykują się do MPAR. Wyraźnie Was tam brakuje:) Tylko 360 st i napieraj.pl się poważyło...
Napieraj dobrali sobie w końcu chłopaka ze ZGÓRMYSYNÓW.
Z aktualną Waszą kondycją, to byście ho...ho... zaszaleli.

aka, 2009-09-23 17:27:46, napisał/a:

A tak w ogóle, to na jakich najbliższych zawodach zamierzacie się pokazać?

NK, 2009-09-23 18:19:59, napisał/a:

szykujemy sie na NonStop ZHP wyzwanie i oczywiscie Towarzysko-Szkoleniowe spotkanie NK ! (juz 10/11.10.09)

Łucja, 2009-09-23 18:22:44, napisał/a:

10 są fajne zawody by Spaleo, trochę mnie kusi bo ja to nie startowałam w tym roku...

aka, 2009-09-23 20:05:17, napisał/a:

Hej Łucja, kopę lat:)
Już można zwracać się per pani magister? To samo pytanie do Igora!
Łucja, jak Twój rajd konny?

aka, 2009-09-23 20:11:38, napisał/a:

Ależ piękne zdjęcia!!!
Co za kosmiczne okolice.
I czy mi się tylko zdawało, czy Tomek próbował ślizgać się na jęzorze śnieżnym?! Podobno pierwsza i podstawowa przyczyna interwencji TOPRu...

Łucja, 2009-09-23 22:19:07, napisał/a:

można, można. Promotor powiedział, że zdam :)

Rajd super, mam zdjęcia. Tylko, że jakbym wrzuciła nowy tekst o rajdzie konnym to zaburzyłaby się relacja z Włoch.

aka, 2009-09-23 23:17:13, napisał/a:

Gratulacje Łucjo!
A na relację z siodła poczekamy:)

Natka, 2009-09-24 00:13:35, napisał/a:

Łucja, gratuluję! :)
Zdjęcia znowu świetne, chociaż z perspektywy Warszawy wyglądają trochę nierealnie...
Codzienne relacje są fajne, ale juz czekam na szczegółowe opowiadanie, jak wrócicie:)

A żwirek jest zły i w dodatku podstępnie "jeżdżący".

aka, 2009-09-24 16:32:15, napisał/a:

Ciągle oglądam zdjęcia z wysokiego wspinania i nie mogę się zdecydować, które mi się najbardziej podoba. Ale chyba nr 40. Chociaż na pulpit dałam uśmiechniętego i jakoś tak wyraźnie szcęśliwego Janka z nr. 38...

Arus, 2009-09-24 17:49:00, napisał/a:

nr 40 gości na mojej tapecie :-)

aka, 2009-09-25 08:12:33, napisał/a:

Janku, czy to aluzja do kosmicznie pięknych widoków?

aka, 2009-09-25 08:13:42, napisał/a:

...te obce cywizlizacje?

aka, 2009-09-25 08:22:04, napisał/a:

A już wiem! Mieliście na trasie jakieś spotkanie 3. stopnia z kosmitami. I ono wywołało konwulsje uwiecznione na końcowym filmiku...?
Ale już wszystko u was w porządku?

Aliens, 2009-09-25 12:27:44, napisał/a:

Greeting Earthlings! We have taken over your website!

aka, 2009-09-25 14:09:51, napisał/a:

o, masz! To chyba ci sami, którzy na bieżąco pustoszą stronę NA ŻYWO mistrzostw Polski w AR.
A swoją drogą, co jest nie tak z tymi mistrzowstwami, że tak cienko to wygląda: zaledwie 5 zespołów na długiej trasie...? Brak relacji na żywo...? Dlaczego?

aka, 2009-09-25 18:31:51, napisał/a:

...czego się nie robi, żeby zaimponować przechodniom i dziewczynom poza granicami kraju... Oj, chłopcy...

Ale, ale, co to to za kolarka? Jaki ma kolor! Maciej padnie z zazdrości!

Dorota, 2009-09-25 19:45:59, napisał/a:

Oglądając wasz kolejny dzień w relacji fotograficznej chciało się krzyczeć "Boże, jakie torsy!!!" ale Boże jaka super KOLARZÓWKA!!!!! no i to bezgraniczne szczęście na twarzy właściciela. Gratuluję zakupu czerwonego cudu no i torsów oczywiście.

aka, 2009-09-29 08:39:34, napisał/a:

Wakacje, wakacje i po wakacjach...
Dzięki za waszą relację.

aka, 2009-09-30 20:00:23, napisał/a:

Ciekawe zdjęcia z MPAR 2009: http://www.furbo.pl/
Ale dzikie twarze!

aka, 2009-10-01 16:38:25, napisał/a:

Maciejowi kochanemu, seniorowi zespołowemu w dniu urodzin sto lat życzy, ta, co w domu niezłokorbowe relacje czyta i (z zazdrości) kwiczy :)))

Maciej, 2009-10-01 17:57:28, napisał/a:

Dziękuję kochanie, za życzenia i doping ! Oby tak to twoje kochanie i doping trwał do... końca świata i jeszcze dzień dłużej :-)

aka, 2009-10-04 21:35:46, napisał/a:

Najlepsze życzenia urodzinowe dla Łucji! Powodzenia w realizacji planów zawodowych (jak to dumnie brzmi...) i prywatnych, w tym sukcesów niezłokorbowych!

Skomentuj ten wpis!

© copyright by Niezła Korba 2008-10; wszystkie prawa zastrzeżone
stronę obsługuje dobrydesign.net
X

Dodaj komentarz




O Adventure Racing

Rajdy przygodowe, czyli Adventure Racing (AR) to multidyscyplinarne, długodystansowe, zespołowe zawody na orientację rozgrywane w formule non stop.

dowiedz się więcej

Nasze plany

Zaloguj się!



zapamiętaj mnie

napieraj.pl     pk4.pl blog ekstremalny

sherpas rt    team 360 stopni

Nonstop Advenutre   exmedio

SleepMonsters