Logo Niezła Korba

Na skróty

2010-09-04
Zaczęło się!
komentarzy: 15

2010-08-15
Niezła Korba w Salzkammergut
komentarzy: 3

2010-07-09
Relacja on-sight - zespół EnKa
komentarzy: 1

Nakarm RSS postami.

Ostatnie komentarze

2010-09-06 22:11
marta:
ajjj jakie słodziaki na początku ;)...

2010-09-06 21:48
niespodzianka:
http://www.compass.krakow.pl/wisla/galeria/hitec_2010_foto_1/index.html#slides/IMG_4968.JPG...

2010-09-06 17:22
Asia:
Podobno im trudniejsze warunki, tym lepszy trening ;) - tym razem nie udało się ukończyć trasy, ale ...

2010-09-06 15:22
Sahib:
Póki co muszę uporać się z naprawą sprzętu: moje rolki przestały się kręcić, mam nadzieję że je rean...

2010-09-06 14:27
Olek:
Hehe, lubię Cię nadal tak samo jak przed, a może nawet bardziej - wszak kolejny trudny rajd za nami....

Nakarm RSS komentarzami.

Polecamy: rAId - Alternatywna Inicjatywa

rAId - Alternatywna Inicjatywa

Salomon Trailrunning - Toyota Ekobieg Kampinos

Oto krótka relacja z niedzielnego biegu w Kampinosie.


Niedziela, 13 czerwca, godzina 10.00 rano.

Słońce i ok 20 C. Świetna pogoda na bieganie.

Wsiadam do auta i po 30 min. jestem w Palmirach wsi na parkingu. Ten już jest pełen aut i biegaczy.

Szybka rejestracja, rozgrzewka i idziemy z Jackiem na start. Jacek na bieg dojechał rowerem i dziwi się, że ja tak nie zrobiłem. Mam przecież stosunkowo blisko. Gdybym wcześniej wstał, gdybym nie miał w nogach z soboty 90 km na rowerze, gdyby nie ulotki sklepowe, które wziąłem do rozdania startującym, gdyby to i tamto, to pewnie bym przyjechał. Następnym razem, Jacku. Obiecuję ;-)

Dystans do przebiegnięcia to ok. 13 km.
Na starcie ok. 150 osób.
Krótka odprawa techniczna i start.Niezła Korba

Trasa prowadzi szlakami KPN. Trasa jest sucha i często piaszczysta z wyjątkiem dużej kałuży na 1 km. Ponieważ tam jestem z przodu udaje mi się przejść po patykach i gałęziach mocząc buty tylko trochę.

Biegnę stosunkowo szybko. Dawno szybko nie biegałem więc dla mnie to jakby nowe doświadczenie. W 17 minucie biegu mija mnie Jang mówiąc cześć. Od tej pory zaczynają mnie sukcesywnie wyprzedzać inni zawodnicy. No cóż, jak się chce biegać szybciej to trzeba odpowiednio trenować. Taka prawda.

Problemów nawigacyjnych oczywiście nie ma. Ścieżki mi znane. Dodatkowo trasa oznaczona. Co kilometr tablica z pokonanym dystansem.

Na 5 km bufet w wodą (przy cmentarzu w Palmirach). Zwalniam i piję. Wiem, że jak mi tętno spadnie to poczuję się lepiej. Bieg przerywany marszem zaleca tez Galloway. Kubków na ścieżce dużo. Znaczy inni też pili.

W połowie trasy zmieniam kadencję na szybszą. Po prostu stawiam mniejsze kroki i robię to szybciej. Tzn. szybciej przebieram nogami. Mam wrażenie, że przetoczenie stopy się skraca i mam wrażenie, że biegnę szybciej nie męcząc się przy tym więcej. To ciekawe doświadczenie. Nowe.

Niezła KorbaNa 11 km jest kolejny bufet. Biję się z myślami czy stanąć czy nie. Ta bitwa trwa trochę długo. Nie mogę podjąć decyzji. Wreszcie staję i piję. W tym momencie wyprzedza mnie Jacek i 3 innych zawodników (w tym zawodnik dobrze zbudowany – jak on to robi, przy tej wadze ?). Wypiwszy wznawiam bieg i siadam Jackowi na plecach. Niestety, nie jestem w stanie zmusić się do szybszego biegu. Dlaczego? Sam nie wiem do tej pory. Czy mogłem pobiec szybciej? Dlaczego nawet nie próbowałem? Problemy z motywacją? Tak czy siak wpadam na metę 5 sekund za Jackiem. Nawet na ostatnich 50 metrach nie przyspieszyłem. I to pomimo dopingu Janga i Agnieszki z Kofeiną ! To do mnie zupełnie niepodobne, myślę. Może to kameralność tego wyścigu wywołała we mnie taką reakcję? Z drugiej strony, nawet jakbym Jacka wyprzedził na tych ostatnich metrach, to co bym zyskał ? Lepsze samopoczucie? Może trochę, ale nie do końca. Jacek jest z kategorii M50, a ja z M40, więc i tak mi dołożył w tym biegu, jakby nie patrzeć. Brawo Jacku !!

Na mecie spotykam Janga. Uzyskał czas 1:02:26, co dało mu 40 miejsce na 137 sklasyfikowanych. Mój czas to 1:07:20 i 69 pozycja. Średnie tętno 157. Cały dystans przebiegłem w strefie Power Zone czyli zakwaszającej. Skurczów jednak nie miałem.

Dla zainteresowanych - czas zwycięzcy - 44:39.


Na miecie dostaję banana i wodę. Idę do samochodu po ulotki, które rozdaję. Widzę dużo znajomych twarzy naszych klientów. Jest też stosunkowo dużo osób, które o ERGO nie słyszały. To cieszy.

Po pół godzinie żegnam się z Jackiem, pakuję się i wracam do domu, w którym z obiadem czeka już Agnieszka (dzięki !!).

Podsumowując. To był fajny początek dnia. Pogodny i sportowy. Szkoda, że więcej członków NK nie brało udziału w biegu. Z pewnością by im się podobało.

PS. Jak się uda, to kolejnym moim startem będzie Bike Orient w Łodzi 26/06. Może uda się zmontować większą ekipę na ten start ?

Napisał/a: Maciej, 2010-06-14 23:25:17 komentarze (4) || skomentuj

Janek, 2010-06-15 11:45:35, napisał/a:

Ciekawe biegowe przemyślenia Tati. Szczególnie z tym finiszowaniem - naprawdę myślisz, że nie byłeś odpowiednio zmotywowany widząc znajomego na kilka metrów z przodu... chyba niemożliwe. Nie przyspieszyłeś, bo nie było więcej prądu.

Ja pamiętam finisz w Ełku na maratonie MTB - goniłem Cię dłuuugo - metr po metrze i mi się udało! Tylko nie wiem czy Ty wtedy też tak jak ja, nagniatałeś do mety z zaciśnietymi zębami...

Jakie masz tętno na progu z testu Conconiego? 156?

Janek, 2010-06-15 11:47:14, napisał/a:

PS
Mogę jechać na BikeOrient - możemy zawalczyć o pudło na trasie mieszanej 70km rowerem + 30km biegiem. Jedziemy razem czy każdy swoje?

jacek, 2010-06-15 17:26:08, napisał/a:

Opis jest niezwykle dramatyczny, pełen tajemniczych szczegółow technicznych. Mnie pozostaje tylko zaczerwienić się po tylu pochwałach, dziękuję. A na Bike Orient też sie wybiorę i obiecuję nie wyprzedzać ;)

Darek P, 2010-06-15 23:14:17, napisał/a:

Gratuluję biegu i ciekawych wniosków.
W niedzielę też biegałem w Kampinosie ale trochę bliżej bo wokół Sierakowa. Bieg rozpocząłem ok południa i zdziwił mnie pozytywnie brak spacerowiczów i rowerzystów na trasie. To co opisałeś jak wyglądał twój bieg to według mnie klasyczny przypadek zbyt mocnego rozpoczęcia (emocje, ambicja itp). W końcówce przychodzi kryzys i nic już nie można zdziałać. Bieganie na długich dystansach uczy pokory - względem swojego organizmu i współbiegaczy.

Skomentuj ten wpis!

© copyright by Niezła Korba 2008-10; wszystkie prawa zastrzeżone
stronę obsługuje dobrydesign.net
X

Dodaj komentarz




O Adventure Racing

Rajdy przygodowe, czyli Adventure Racing (AR) to multidyscyplinarne, długodystansowe, zespołowe zawody na orientację rozgrywane w formule non stop.

dowiedz się więcej

Nasze plany

Zaloguj się!



zapamiętaj mnie

napieraj.pl     pk4.pl blog ekstremalny

sherpas rt    team 360 stopni

Nonstop Advenutre   exmedio

SleepMonsters