Logo Niezła Korba

Na skróty

2010-07-09
Relacja on-sight - zespół EnKa
komentarzy: 1

2010-07-08
On-sight: w samo południe
komentarzy: 5

2010-06-16
Pomaganie ma sens! - relacja Marty z akcji pod Tarnobrzegiem
komentarzy: 7

Nakarm RSS postami.

Ostatnie komentarze

2010-07-09 20:16
aka:
Brawa dla Enka (czyli NK :) w wydaniu "ekstremalnym"! Bo jak sami napisaliście lokujecie się na dw...

2010-07-08 23:04
aka:
No, dziewczyny, super Wam poszło. Widać, że miałyście zapas :)...

2010-07-08 11:43
Janek:
"To miłe uczucie, kiedy we dwie baby przegania się tylu facetów :)" Super dziewczyny! Jesteśmy z ...

2010-07-08 11:30
waleśka:
Relację czyta się super! Jakby się było tam z Wami. Gratuluję drugiego miejsca raz jeszcze!! :D...

2010-07-08 11:23
Natka:
Nic nie trzeba dopisywać - wystarczy, że przekonałam się,że trzeba ją ze sobą zabierać;-)...

Nakarm RSS komentarzami.

Polecamy: rAId - Alternatywna Inicjatywa

rAId - Alternatywna Inicjatywa

Wywiad z Łucją po rajdzie 360

Jak w trzech słowach określiłabyś to doświadczenie (udział w zimowym rajdzie 360 st)?

Przygodowo, sportowo, zimno.

Z jakim nastawieniem ruszaliście z bazy?

Może powiem o swoim nastawieniu. Po przyjeździe do bazy chciało mi się spać. Po całym tygodniu czeka się na weekend, dłuższe spanie, a tu zamiast wskoczenia pod pierzynę, trzeba wskoczyć w bloki startowe i wyjść na trasę ze świadomością, że jak będzie się chciało spać to zostaje tylko tabliczka mnożenia czy śpiewnie (co zresztą wykorzystaliśmy). Dodatkowo czułam takie dziwne mrowienie w brzuchu czyli trochę nerwów tuż przed startem, co mi się zawsze zdarza. Jednak, jak już zaczęło się pakowanie przepaków, dobór ubioru na start to zdenerwowanie ustąpiło, a motywacja coraz bardziej podpowiadała – nie damy się, oj nie damy.

Jaka atmosfera tam panowała?

W bazie – przygotowania, pakowanie przepaków. Krótkie rozmowy z innymi teamami, ale każdy raczej był skupiony na sobie. Z dziewczynami obgadywałyśmy, ile warstw trzeba założyć. Czy zimna, czy lato w bazie zawsze jest tak samo. Komuś w ostatniej chwili brakuje jakiegoś sprzętu, ktoś czegoś albo kogoś szuka.

Kogo obstawiano jako zwycięzcę?

Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo wydłużyła się lista startowa na sam koniec. Przez pewien czas więcej ekip było zapisane na trasę długą, a tymczasem na starcie stanęło w końcu 6 zespołów na długiej trasie i aż 17 na krótszej! Na długiej trasie jako zwycięzców widziałam Nawigatora, a na krótkiej Piotrka Hercoga i Maćka Więcka, ale jak widać życie lubi płatać figle.

A dwa zespoły NK, jakie nadzieje wiązaliście z tym zimowym startem i dlaczego się na niego zdecydowaliście?

Wystartowaliśmy, bo mieliśmy bardzo dobre wspomnienia z poprzedniego zimowego rajdu 360. W dwójkach, bo ja chciałam nawigować i wystartować wreszcie z Jankiem, co mi się od dłuższego czasu nie udawało.
A jakie nadzieje? Obstawiałam, że NK – Olek i Maciek będą na podium, ale jeszcze jak na liście startowej było 9, a nie 17 teamów. Ze startem NK Mix liczyłam na ukończenie rajdu, przełamanie złej passy ostatnich startów oraz nawiązanie walki z drugim Mixem – Nawigatorią. O tym, że startuje jeszcze jeden Mix nie wiedziałam.

Jak rozwijały się sprawy na trasie? Co poszło zgodnie z planem? Co Was zaskoczyło?

Ohh, rozwijały się w tempie błyskawicznym. Ilość przygód, jakie mieliśmy wystarczyłaby na dobrych kilka rajdów. Zgodnie z planem szło w zasadzie wszystko aż do 20 drugiego dnia startu. Obawiałam się zimna i kryzysu – mimo kilku, w tym takiego, że pochlipywałam z powodu zamarzniętych rąk wszystko szło super i byłam naprawdę dumna z nas dwojga. Zaskoczyły nas z kolei niespodzianki na trasie w postaci zamkniętych baz wypoczynkowych (obstawialiśmy, że z tych domków na mapie na cyplu będzie wiodła dobra, przejezdna, ubita droga - myliliśmy się), czy zamkniętych mostów rządowych na niezamarzniętej, wartko płynącej rzece Łynie.
No i zaskoczyło mnie, że z naszych planów, czyli tego, że sobie ponawiguję, nic nie wyszło. Dwóch mapników nie mieliśmy, więc na rowerze tylko jeden nawigator mógł się spełniać. A na pieszym etapie znowu była tylko jedna mapa. A tak bardzo chciałam nawigację poćwiczyć...

Jakie patenty zastosowaliście Ty i Janek, a także inni, żeby najlepiej uchronić się przed zimnem? Co najlepiej się sprawdziło?

Świetnym patentem była zamiana pedałów SPD w rowerach na platformy. Dzięki temu jeździłam w zwykłych Salomonach, na które wciągnęłam neoprenowe ochraniacze (dziękuję bardzo za ten świąteczny prezent!). Na sam początek ubrałam się o jedną warstwę za ciepło. Koszulkę NK zdjęłam przed etapem biegówkowym. Zdecydowanie najlepszym patentem na zimno jest ruch. Jak na rowerze było zimno, wystarczyło chwilkę potruchtać i było cieplutko. Tak samo na innych etapach wystarczyło zwiększyć tempo i było dobrze. Ogólnie przy takim mrozie dość komfortowo się biega i jeździ, bo śnieg nie roztapia się i ubrania pozostają w większości suche.

W moim przypadku problematyczne okazały się wcale nie marznące stopy jak się spodziewałam, a marznące ręce. Mimo, że kupiłam przed samym rajdem rewelacyjne cieniutkie rękawiczki pod zwykłe rękawiczki to jednak te drugie – warstwa wierzchnia okazały się za małe na warunki jazdy na rowerze. Po prostu zbyt mało było w nich miejsca na powietrze i przez to częściowo tego rajdu nie ukończyliśmy...

Co Twoim zdaniem okazało się kluczem do sukcesu w tym rajdzie?

Zależy co zwie się sukcesem. Do ukończenia nam zabrakło psychy i to było tym kluczem. A tak ogólnie to na pewno pomagały: wytrwałość na zimno i wytrwałość na nudę kolejnych kilometrów, własne jedzenie do zalania wrzątkiem, warianty nawigacyjne głównymi drogami, choćby bardzo na około, inne ekipy w pobliżu, które motywowały to szybszego przemieszczania się.

Jakie elementy najbardziej pomagały (Wam i innym) na trasie - myślę o dowolnych czynnikach, czy to fizycznych, czy psychicznych, a także różnych okolicznościach?

Po trochu odpowiedziałam na te pytania wcześniej. Na średnią poruszania na treku fantastycznie zrobiło nam towarzystwo chłopaków z Supernovej, z którymi się motywowaliśmy do biegu. Swoją drogą do tej pory nie wiem, jak to się stało, że byli na przepaku przed nami. Zdradzicie?
Pomagał oczywiście dobry ubiór, pozytywne myślenie. Na etap biegówkowym pomogło mi na pewno to, że strasznie mi się spodobał ten sposób poruszania i naprawdę mnie to bawiło!

Wydaje się, że rajd okazał się bardzo trudny. Z czym Wy toczyliście największą walkę? Jakie czynniki oceniasz jako najmniej sprzyjające?

Najmniej sprzyjający był mróz i marznące przez to palce rąk. Poza tym to wszystko było do zniesienia i uważam, że nadzwyczaj dobrze radziliśmy sobie. Największa walka była na sam koniec - już witaliśmy się z metą, jeden punkt został, a tu gubimy się w lesie jadąc bezsensownie na północ, bez planu, ładu i składu. Ja zwątpiłam, Janek mnie nie przekonał i wszyło jak wyszło. Szkoda bardzo.

Jak to jest spędzać drugą nockę na rowerze na mrozie, bez spania?

To zupełnie nie było problemem. Nie chciało mi się spać na tym etapie i myślę, że jeszcze mogłabym tak pociągnąć pomimo, że to już była druga noc. Gorzej było, że był mróz...

Co Ty i Janek zrobilibyście teraz inaczej? Jakie wnioski wyciągnęliście z tego doświadczenia? Co mówią Maciej i Olek?

Nie braliśmy w ogóle pod uwagę opuszczania punktów, co zrobili Maciej i Olek, ale trek poszedł nam dość dobrze i drug raz też byśmy zrobili wszystkie punkty. A różnicą jest to, że tak naprawdę trzeba było napierać do końca. Zamiast trząść się z zimna na rowerze to trzeba było zejść, przebiec 300 metrów i wsiąść dalej na rower. Nie porozumieliśmy się też w kryzysowym momencie, bo okazało się, że Janek w plecaku miał moje zapasowe rękawiczki – może by coś dały.
Wnioski – przekroczyłam/przekroczyliśmy swoje limity wytrzymałości kawałek dalej. Na kolejnym rajdzie trzeba te granice jeszcze kawałek przesunąć i już na pewno ukończę rajd!

Kilka słów o zwycięzcach obu tras oraz o wielkich przegranych... Jaka atmosfera panowała na mecie?

Jak przyczłapaliśmy do bazy to spora część osób już spała. Olek z Maciejem właśnie się przebudzili, więc pogadaliśmy z nimi chwilę. Uwagę moją przykuł chłopak z funexów, który leżał owinięty NRC-etkami. Spytałam Eli co się stało i tu była opowieść o tym jak zgubili jednego partnera i już zawołali organizatorów na poszukiwania, gdy ten nagle się odnalazł. A chłopak leżał zawinięty w NRC wcale nie z zimna. Powód był prozaiczny - zapomniał śpiwora. :)
Rano po twardym śnie, wszyscy zdecydowanie byli weselsi, ale zarzekali się, że na razie nie planują kolejnych startów*.

Ale i Wy podobno zwyciężyliście i to przy dwóch okazjach: raz rozwiązując łamigłówkę w 2 minuty, podczas, gdy zdarzało się, że i podpowiedzi po 30 minutach nie pomagały :), a potem w konkursie na najlepsze zdjęcie buffkowe... Poproszę o kilka słów komentarza.

Oj, ja to uwielbiam te zagadki. Rzeczywiście dają poczucie, że jest się w czymś dobrym, ale to w końcu także po latach treningów takie wyćwiczenie umysłu przychodzi :D. Janek trochę narzeka, że ja jemu nawet szansy nie daję na pogłówkowanie. Z kolei przy zdjęciu buffkowym, ja nie maczałam swoich paluszków. Tylko zagłosowałam. Chwała należy się chłopakom.

W poprzednim sezonie NK przeżył wspaniałe chwile na letnim rajdzie organizowanym przez Team 360 st. Jaka jest Twoja subiektywna opinia nt. tegorocznego przedsięwzięcia Igora, Darka i ich oddanej ekipy - kilka słów o organizacji rajdu, trasie. Co jest warte kontynuacji, a co trzeba zmienić Twoim zdaniem?

Ja w letnim rajdzie nie startowałam, więc Timex Rajd 360 mogę przyrównać do zeszłorocznego w Bytowie. Co do organizacji to jak zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik, trasa ciekawa, dobrze wszystko zgrane. Trochę nas zmyliło przesunięcie punktu..., ale to mój ulubiony organizator rajdów na obecną chwilę, mimo, że w odpowiednim momencie zabrakło papieru toaletowego. A i jeszcze jedno, ponieważ wyspryciliśmy się w zgłaszaniu udziału jako pierwsi, zmieniono zasady gry... Teraz ekipa, która ma wpisowe gratis jest losowana już po rajdzie. A było tak pięknie! :)

Powiedz coś o cichym bohaterze tego rajdu - czyli o gulaszu...

Obrzydliwy w zapachu i smaku, zimny, a jednak coś podkusiło, żeby go spróbować.

Jak to jest być dziewczyną i uprawiać AR? Na zawodach w Olsztynku startowało ok. 58 osób, w tym tylko 9 dziewczyn... Co stanowi największe wyzwanie dla kobiety w tym sporcie?

Bycie dziewczyną w AR.. to zależy od dziewczyny. Ja póki co mierzę się ze świadomością, że jednak jestem najwolniejszym członkiem zespołu. Nie jest to łatwe, zwłaszcza w kryzysowych momentach. Ale tak poza tym to z chłopakami to różnimy się tylko masą mięśniową. Determinacja jest podobna, czasem tylko sił mniej. A najważniejszym wyzwaniem jest to, żeby trenować wystarczająco dużo, żeby na rajdach po prostu w siebie uwierzyć.

(*pomyślę o kolejnym starcie za jakiś czas, no może już w środę :P)

Napisał/a: Łucja, 2010-02-14 22:52:04 komentarze (12) || skomentuj

Janek, 2010-02-14 23:44:56, napisał/a:

No właśnie! To jest nie fair, my się tak staramy, przesuwamy swoje granice możliwości, a te paskudne rajdy robią się coraz trudniejsze i nadal ich nie kończymy. Gr.

* A ja do wtorku nie myślę o ściganiu... bo mam jeszcze dwa egzaminy.

Olek, 2010-02-15 10:49:05, napisał/a:

Jeśli chodzi o zdjęcie to właściwie wygrał Janek, jako jego autor.

Nie wierzę, że nie myślisz o ściganiu! Oszukujesz! ;-)

Łucja, 2010-02-15 11:30:25, napisał/a:

Środa odnosiła się do środy w zeszłym tygodniu :P Oczywiscie, że myślę o ściaganiu - już w ten weekend czeka nas Skorpion.

Janek, 2010-02-15 16:32:09, napisał/a:

Nie myślę... nie trenuję. A sport oglądam w telewizji/komputerze. przy kolacji. Grr... gupie egzaminy. I jak ja mam się ścigać... a o AT to już w ogóle nie mówię. Gr.

Maciej, 2010-02-15 17:40:36, napisał/a:

1. Podoba mi się taka forma/formuła opowiadanmia o rajdzie w postaci wywiadu (pytań i odpowiedzi).
2. Uważam, że fajne pytania zadała Agnieszka.
3. Podobają mi się odpowiedzi Łucji. Teraz wiem jak się "z tym wszystkim" czuje.
Szalenie Wam zabrakło aby skończyć.
Następnym razem powinno być lepiej.

PS. Łucja ! Jak się udał wczorajszy trening rowerowy ?

Łucja, 2010-02-15 21:10:36, napisał/a:

Trening rowerowy był super. W sumie byliśmy 3h. Natrafiliśmy też na taki kawałek, że jechać się nie dało. Pozostało tylko pchanie roweru - na drodze Łączniczek AK.

A spotkaliśmy tylko jednego innego kolarza i masę ludzi na biegówkach.

Jerzyk, 2010-02-16 16:26:09, napisał/a:

Siema,

bardzo fajnie się czyta;) mam nadzieje że już niedługo będe startował z wami;)
Pozdrowienia

Ula, 2010-02-16 18:48:45, napisał/a:

Fajny wywiad, choć brak na samym początku jakiegoś krótkiego zdania, że to rozmowa z Łucją. Oczywiście w trakcie to wydedukowałam...
Łucja, jakie miałaś rękawice? Bo powiem Ci, że mnie ratowały tylko narciarskie grube rękawice z goreteksem, do których w środek upychałam od czasu do czasu cienkie polarowe (czasem jak robiło się cieplej to wyjmowałam). Wcześniejsze testy np. kilku warstw jakiegoś windstopera, jakieś tam rowerowe - były nieudane. Widziałam, co miały dziewczyny na Masakrze - miały takie łapawice jak w Himalaje ;) też niezły patent. Marcin, po raz pierwszy w życiu, zastosował ogrzewacze chemiczne - włożył od środka dłoni, nie przeszkadzały w jeździe. Można też zatrzymać się na chwilę i zrobić śmigło z ręki - krew pod wpływem siły odśrodkowej napływa do dłoni (to podobno patent narciarski).
A jeśli chodzi o Skorpiona, to chyba będzie ciężki. Biegałam wczoraj 5 km w nieodśnieżonym kopnym śniegu, zajęło mi to 40 minut... Nogi jak po siłowni. Tak czy inaczej życzę powodzenia na trasie, nie poddawajcie się i lećcie najlepiej wszystkie punkty.

Jasiek, 2010-02-17 22:46:30, napisał/a:

aaa tem gluaszz to już jakoś dziwnie śmierdział, problem był taki że był mus aby to wprowadzić do siebie, to była jedyna ciepła strawa dostępna po 12 godz napierania, błąd ewidęty orgów. Z trasy napisałem na blipie że obiecali wrzątek, i to nas postawiło, kawa, herbata, bulion,mniammm

Janek, 2010-02-18 13:14:43, napisał/a:

http://team360.pl/node/982

Więcej naszych fotek. Hehehe.

aka, 2010-02-19 09:39:16, napisał/a:

Wrzątek, jakieś jedzenie do odgrzania i mikrofala - taki zestaw jest dużo bezpieczniejszy niż ogromny termos, w ktorym coś się tam podgrzewa non stop (bakterie się namnażają), ale i tak jest w końcu zimne...
A potem na zdjęciach wszyscy jacyś tacy spuchnięci. Wszyscy oprócz Uli i naszego Olka :)

Olek, 2010-02-19 14:27:21, napisał/a:

Zaraz, zaraz - czyżbym został posądzony o brak dolegliwości gulaszowych? ;-) Muszę się bronić, bo też mnie to dotknęło. A przecież teraz jeśli ktoś został naznaczony przez gulasz jest już weteranem, należy mu się szacunek. Poza tym ma możliwość mówić: "A pamiętacie jak w lutym 2010 sięgnęła po nas wielka macka gulaszu?! To były czasy..." Nie mogę zostać poza tym gronem! ;-)))

A tak serio - myślicie, że będzie się o tym mówiło? Jak na razie Igor dobrze wykorzystuje gulasz do promocji kolejnego rajdu ;-).

Skomentuj ten wpis!

© copyright by Niezła Korba 2008-10; wszystkie prawa zastrzeżone
stronę obsługuje dobrydesign.net
X

Dodaj komentarz




O Adventure Racing

Rajdy przygodowe, czyli Adventure Racing (AR) to multidyscyplinarne, długodystansowe, zespołowe zawody na orientację rozgrywane w formule non stop.

dowiedz się więcej

Nasze plany

Zaloguj się!



zapamiętaj mnie

napieraj.pl     pk4.pl blog ekstremalny

sherpas rt    team 360 stopni

Nonstop Advenutre   exmedio

SleepMonsters